Puchar Polski Białystok - komentarz Krzysztofa

Zawsze uważałem, że pewne rzeczy są niezmienne – pociągi PKP przyjeżdżają spóźnione, Władimir Putin jest prezydentem Rosji, a w Białymstoku za każdym razem jest bardzo zimno.
Jak się jednak okazuje, niczego nie można być pewnym. Tym razem stolica Podlasia przywitała Nas pięknym słońcem i temperaturą niespotykaną chyba dla tego regionu, a ja, ku swojej wielkiej uciesze, zdałem sobie sprawę, że walizka pełna zimowych akcesoriów tym razem nie będzie potrzebna.
Podekscytowany tym faktem stanąłem na starcie i niemalże zgodnie z planem, o 15:05, Sędzia gwizdnął rozpoczynając tym samym Nasz wyścig. Po starcie zdecydowałem się trzymać czuba stawki i obserwować ruchy rywali. Jechałem na czwartym miejscu bacznie przyglądając się prowadzącemu Michałowi i podążającym za Nim Marcinowi (a może Tomkowi :)) i Karolowi. W połowie pierwszego okrążenia tempo wyraźnie spadło, a ja, nieusatysfakcjonowany takim obrotem sprawy, zdecydowałem się trochę rozkręcić towarzystwo i na jednej z górek wyraźnie podkręciłem tempo. Jak się potem okazało był to decydujący atak, dzięki któremu oderwałem się od reszty stawki i skazałem się na samotną jazdę.